×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 43.
PAźDZIERNIK 30

Wyprawa z Wisłoka Wielkiego do Komańczy

W dniu 26.10.2014 roku w nieco okrojonym składzie Wieczernikowa ekipa udała się w stronę Wisłoka Wielkiego, by udać się na wyprawę pieszą w kierunku Komańczy.

 

Początkowo chętnych było na tyle, że zastanawialiśmy się czy trzy auta nam wystarczą. W dniu wyjazdu okazało się, że mamy skad na jedno auto, co oczywiście nie przeszkodziło nam w tym, żeby udać się w trasę.

 

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Wisłoku Wielkim po drodze zaliczając stację benzynową i pyszne (z rana) hot dogi. Po przebraniu się w obuwie robocze, stuptuty i inne akcesoria ułatwiające poruszanie się w terenie błotnisto-trawiastym wyruszyliśmy pod pierwszą górę. Po pierwszych pięciu minutach zdaliśmy sobie sprawę, że dawno nie ruszaliśmy się dalej niż po bułki do sklepu i nikt nie miał sił wyjść po górkę, na którą małe dziecko ze sankami wybiegło by w ciągu paru minut.

 

 

Kolejnym punktem programu po pokonaniu wspomnianego "Everestu" było już tylko dojście do Komańczy prostą drogą, co po paru minutach okazało bardzo trudne.

 

 

Po drodze cieszylismy oko pięknymi widokami, choć słonko z rana nie raczyło nas swoim towarzystwem, w drugiej części dnia zaskoczyło nas bardzo pozytywnie oświetlając pięknie okoliczne wzniesienia. Chciało się żyć!

 

 

Po całym dniu wędrowania zdecydowaliśmy się podjąć próbę zaatakowania jakiejkolwiek restauracji, ponieważ jadąca z nami jedyna kobieta już nie mogła wytrzymać bez jedzenia. Oprócz niej jechało jeszcze czterech "GENTELMENÓW", którzy nie mogli pozwolić na to by kobieta chodziła głodna, a że w pobliżu nie było żadnego garnka i kuchni, żeby mogła sobie coś ugotować (i przy okazji nam), wynaleźliśmy za pomocą naszych super telefonów komórkowych z internatem :) najbliższą restaurację i udaliśmy sie na ostatnią tego dnia wieczerzę. Joanna była tak szczęśliwa tą kolacją, że całą drogę powrotną pilnowała na tylnim siedzieniu samochodu dwóch swoich wybawców, którzy udając twardzieli oddali się błogiemu odpoczynku. Obudzeni dopiero w Boguchwale zdaliśmy sobie sprawę, że to już koniec naszej przygody. Szkoda, że tak krótko! Następnym razem już kręcimy wyprawę dwudniową, żeby mieć czas jeszcze wieczorkiem przed kominkiem na wspólną integrację :)

 

Jeszcze pare fotek potwierdzających wspaniały klimat tego dnia :)

 

 

 

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na kolejne wyprawy :) 

 

 

Wieczory Uwielbienia

 

 
 

Ilu nas odwiedza

Odwiedza nas 26 gości oraz 0 użytkowników.