Wyprawa z Wisłoka Wielkiego do Komańczy

W dniu 26.10.2014 roku w nieco okrojonym składzie Wieczernikowa ekipa udała się w stronę Wisłoka Wielkiego, by udać się na wyprawę pieszą w kierunku Komańczy.

 

Początkowo chętnych było na tyle, że zastanawialiśmy się czy trzy auta nam wystarczą. W dniu wyjazdu okazało się, że mamy skad na jedno auto, co oczywiście nie przeszkodziło nam w tym, żeby udać się w trasę.

 

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Wisłoku Wielkim po drodze zaliczając stację benzynową i pyszne (z rana) hot dogi. Po przebraniu się w obuwie robocze, stuptuty i inne akcesoria ułatwiające poruszanie się w terenie błotnisto-trawiastym wyruszyliśmy pod pierwszą górę. Po pierwszych pięciu minutach zdaliśmy sobie sprawę, że dawno nie ruszaliśmy się dalej niż po bułki do sklepu i nikt nie miał sił wyjść po górkę, na którą małe dziecko ze sankami wybiegło by w ciągu paru minut.

 

 

Kolejnym punktem programu po pokonaniu wspomnianego "Everestu" było już tylko dojście do Komańczy prostą drogą, co po paru minutach okazało bardzo trudne.

 

 

Po drodze cieszylismy oko pięknymi widokami, choć słonko z rana nie raczyło nas swoim towarzystwem, w drugiej części dnia zaskoczyło nas bardzo pozytywnie oświetlając pięknie okoliczne wzniesienia. Chciało się żyć!

 

 

Po całym dniu wędrowania zdecydowaliśmy się podjąć próbę zaatakowania jakiejkolwiek restauracji, ponieważ jadąca z nami jedyna kobieta już nie mogła wytrzymać bez jedzenia. Oprócz niej jechało jeszcze czterech "GENTELMENÓW", którzy nie mogli pozwolić na to by kobieta chodziła głodna, a że w pobliżu nie było żadnego garnka i kuchni, żeby mogła sobie coś ugotować (i przy okazji nam), wynaleźliśmy za pomocą naszych super telefonów komórkowych z internatem :) najbliższą restaurację i udaliśmy sie na ostatnią tego dnia wieczerzę. Joanna była tak szczęśliwa tą kolacją, że całą drogę powrotną pilnowała na tylnim siedzieniu samochodu dwóch swoich wybawców, którzy udając twardzieli oddali się błogiemu odpoczynku. Obudzeni dopiero w Boguchwale zdaliśmy sobie sprawę, że to już koniec naszej przygody. Szkoda, że tak krótko! Następnym razem już kręcimy wyprawę dwudniową, żeby mieć czas jeszcze wieczorkiem przed kominkiem na wspólną integrację :)

 

Jeszcze pare fotek potwierdzających wspaniały klimat tego dnia :)

 

 

 

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na kolejne wyprawy :) 

 

Wyprawa na Cergową

 

W dniu 16 lutego 2014 r. DA Wieczernik na czele z ks. Grzegorzem i grupą KSM z Kamienia i okolic, wybrała się w Beskid Niski, a precyzyjniej, zdobyć szczyt Cergowa 716 m n.p.m. 

 

{googleMaps lat=49.530779long=21.715851maptype=hybrid zoom=12}

 

Wyprawę rozpoczęliśmy poranną mszą świętą w Rzeszowie, a następnie udaliśmy się do samochodów i ruszyliśmy w kierunku Dukli.

 

 

Podróż nie mogłaby się udać bez żadnych niespodzianek. Otóż w drodze, dziewczyny jadące z księdzem, musiały pchać samochód, w którym nastąpiła awaria. Kobietki miały niezły ubaw.

 

 

Następnie przyjechali pozostali, aby pomóc w kryzysowej sytuacji. Samochód został zaciągnięty do pobliskiego mechanika i ruszyliśmy w trasę, troszkę w niekonwencjonalny sposób, otóż w jednym samochodzie było nieco ponad stan (w większości mężczyźni).

 

 

Gdy byliśmy już na miejscu, rozpoczęliśmy nasz wypad.

 

 

Na początku było nawet łatwo, ale co po niektórzy nie zdawali sobie sprawy z tego, co będzie potem… Otóż jak zobaczyliśmy schody (bardzo długie), to na myśl przychodzi: ”i powiozą mnie windą do Nieba”, oraz pod jakim kątem mamy wspinać się, to „ręce opadają”.

 

 

Nie było łatwo, ale daliśmy radę.

 

 

Podejście było strome, ale krótkie (niektórzy nie wierzyli, że to już szczyt). Następnie udaliśmy się do jaskiń szczelinowych tzw. Borsuczych Dziur. Można było tam spotkać ciekawą odmianę ślimaka, a także pająka i grzyby. Kolejnie udaliśmy się do „Złotej Studzienki”, na zasłużony odpoczynek przy ognisku z kiełbaską, herbatką i nie tylko.

 

 

Odpoczęci i najedzeni wyruszyliśmy w stronę naszych pojazdów. Na zakończenie niezapomnianej wyprawy zjedliśmy przepyszny sernik. Zmęczeni, ale z uśmiechami na twarzach wróciliśmy do Rzeszowa.  

 

 

 

 

 

PS. Dziewczyny ułożyły w trakcie wyprawy piosenkę: 

Jaki cel ma życie, kiedy przygód brak,

Czym zapalić auto, gdy benzyny brak.

Jaki cel ma życie, kiedy przygód brak,

Czym zastąpić schody, gdy jest windy brak. 

Jaki cel ma życie, kiedy przygód brak,

Tak wysoko wejść jeszcze niżej spaść.

Jaki cel ma życie, kiedy przygód brak,

Ten zdobywa szczyty, gdy mu tchu już brak.

 

 

 

Autor: Aleksandra Ogarek

 

 

Wieczernik na Wołosań !

 

W dniu 27 grudnia 2013 r. siedmiu śmiałków na czele z księdzem Grzegorzem, wybrało się w Bieszczady, a dokładniej zdobyć szczyt- Wołosań 1071 m n.p.m.

 

 

 

 

 

 

Wyprawa rozpoczęła się w miejscowości Kołonice, a zakończyła się w Cisnej.

 

 

 

{googleMaps lat=49.241474long=22.250061 maptype=hybrid zoom=12}

 

 

Na szlaku wydarzyło się wiele zabawnych, śmiesznych i troszkę niebezpiecznych niespodzianek (jak to bywa w górach).  Upadków, potknięć i wiele innych dość dziwnych „figur” nie brakowało.

 

 

 

 

 

 

 

Atrakcją były zaś ślady niedźwiedzia, a także wilków i wielu innych zwierzątek. U niektórych była to chwila grozy, szczególnie u dziewczyn.

 

 

 

 

 

 

 

Przynajmniej będzie, co wspominać. Oczywiście nie pomijając dość sporej ilości śniegu, w szczególności, że co po niektórym stuptuty już nie pomogły. Aczkolwiek największą nagrodą było podziwianie pięknych, wręcz fenomenalnych i bajecznych widoków na pasma górskie; chyba każdemu „zaparło dech w piersiach”.

 

 

 

 

 

 

Wieczorną porą zmęczeni, przemoczeni, zmarznięci i przede wszystkim głodni „jak wilki” udaliśmy się do samochodów i pojechaliśmy do domu jednej z naszych dziewczyn, a mianowicie do malowniczej miejscowości o nazwie Poraż. Tam czekała na nas kolacja, jak to ksiądz Grzegorz określił: „ uczta weselna, tylko w nieco mniejszym gronie”.

 

 

 

 

 

 

Zmęczeni, ale najedzeni zakończyliśmy niezapomnianą i pełną przygód wyprawę w Bieszczadach.  

 

 

 

 

 

Zapraszamy do oglądnięcia krótkiej prezentacji z wyprawy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wieczory Uwielbienia

 

 
 

Ilu nas odwiedza

Odwiedza nas 19 gości oraz 0 użytkowników.