o nas

"Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu i Apostołowie z nim" - to zdanie z Ewangelii według św. Łukasza rozpoczyna opis wydarzeń z Wieczernika. Ustanawiając sakrament Eucharystii Jezus sprawił, że także dzisiaj możemy zająć miejsce przy Jego stole. Duszpasterstwo Akademickie "Wieczernik" pragnie gromadzić przy nim wszystkich pragnących pogłębić więź ze Zbawicielem. Zasiadając przy Jezusowym stole mamy okazję do korzystania z darów, które przygotował Gospodarz. Stół sprzyja również umocnieniu więzi między osobami, które przy nim siedzą. W duszpasterstwie pragniemy kultywować to doświadczenie jedności i przeżywanie wspólnych wartości. Serdecznie zapraszam do "Wieczernika".


ks. Daniel Drozd



Z Jezusem przy herbacie

"Wieczernik to nasz dom" - tak nazywa się profil jednej z klas zarejestrowanych na portalu internetowym "nasza-klasa", która łączy kilka pokoleń członków Duszpasterstwa Akademickiego "Wieczernik". Jak się można zorientować z lektury wypowiedzi na klasowym forum, wyróżnikiem pierwszych uczestników duszpasterstwa są pseudonimy. W grupie zarejestrowanych są m.in. "Kuryłka", "Mieszko", "Malina". Ksiądz Ireneusz Folcik, który najdłużej kierował duszpasterstwem (1975 - 1995) miał pseudonim "Paweł".

Początkowy okres działalności "Wieczernika" doskonale pamięta Jan Brodziński, który w momencie powstania duszpasterstwa - w 1970 r. - skończył trzydzieści jeden lat. Mimo, iż okres edukacji miał już za sobą, bez namysłu zaczął przychodzić na spotkania. - W latach sześćdziesiątych ks. Walenty Bal organizował przy kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie konferencje dla studentów, na które zapraszał głównie wykładowców seminarium duchownego w Przemyślu. Były to jednak spotkania nie stwarzające możliwości dyskusji. Jako młody człowiek miałem tyle pytań z zakresu religii, że wiadomość o powstaniu duszpasterstwa przyjąłem z dużą nadzieją. Słysząc o tym entuzjazmie można mieć wrażenie, że pierwszy duszpasterz "Wieczernika" - ks. Kazimierz Ryczan (obecnie ordynariusz kielecki) - miał ułatwione zadanie. Zapewne byłoby tak, gdyby nie ograniczenia związane ustrojem politycznym jaki panował wtedy w Polsce. Andrzej Dec, który trafił do "Wieczernika" w 1976 r. na swojej stronie internetowej pisze, że członkowie duszpasterstwa byli inwigilowani przez Służby Bezpieczeństwa. Według raportu SB zachowanego w archiwach IPN grupa skupiona przy "Wieczerniku" rozpadła się w 1980 r. Najlepszym dowodem na nieprawdziwość tych danych jest fakt, iż pierwsi członkowie duszpasterstwa akademickiego nadal spotykają się w ramach grupy - nomen omen - "Monolit".


ŚWIAT WEDŁUG WARTOŚCI

Dzisiaj nikt w "Wieczerniku" nie posługuje się pseudonimami. Inne są też motywy skłaniające do uczestnictwa w spotkaniach duszpasterstwa akademickiego. W dobie stron internetowych o tematyce religijnej, katolickich mediów i wydawnictw można poszerzyć swoją wiedzę na tematy wiary niekoniecznie przychodząc na konferencje do kościoła. Magdalena Pachorek, obecnie studentka drugiego roku edukacji medialnej na Uniwersytecie Rzeszowskim, zaczęła przychodzić na spotkania duszpasterstwa od początku studiów. - W "Wieczerniku" spotkałam ludzi, którzy maja podobne spojrzenie na ważne życiowe sprawy. W czasach ogólnego chaosu trudno przecenić znaczenie grupy osób, która żyje takimi samymi wartościami. Magda swoją decyzję o przynależności do duszpasterstwa traktuje jako naturalną konsekwencję zaangażowania w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. Przystępując do "Wieczernika" nie zerwała kontaktów z KSM, gdyż w ramach duszpasterstwa należy do koła stowarzyszenia. Znamienne, że większość osób przychodzących dziś na spotkania duszpasterstwa ma za sobą formację w różnych ruchach i stowarzyszeniach katolickich. Zdarza się, że związani wcześniej z Ruchem Światło-Życie tworzą oazy studenckie kontynuując formację w duchu założeń ks. Franciszka Blachnickiego.


DUCHOWE SPA

Aktualną swobodę działania duszpasterstw akademickich widać przy lekturze folderów. Jest kurs Alfa, rekolekcje w tańcu, wycieczki w Alpy, zajęcia teatralne i sportowe. Przy realizacji różnych programów można liczyć na współpracę z władzami uczelni i miasta. Jednak, wbrew pozorom, studenci nie oczekują penetrowania coraz to nowych sfer życia. Jak zauważył obecny duszpasterz "Wieczernika", ks. Daniel Drozd, młodzież akademicka coraz częściej oczekuje spotkań modlitewnych i formacji. - Dużym zainteresowaniem cieszą się tradycyjne formy liturgii i modlitwy. Jednym z ważniejszych zadań duszpasterstwa jest stworzenie dobrych warunków do ich głębszego przeżycia. Na potwierdzenie tych słów ksiądz Drozd wspomina udział studentów w Mszach św. roratnich, które przez cały adwent minionego roku codziennie gromadziły kilkadziesiąt osób. Zapewnia, że zainteresowanie to nie miało nic wspólnego ze śniadaniem, na którym studenci spotykali się po roratach. Odpowiedzią na zainteresowanie duchowością i liturgią jest program "Wieczernika". Stałymi elementami tygodniowego kalendarza są: studencka Msza św., czuwanie modlitewne JP II, środowe spotkanie nazywane "Z Jezusem przy herbacie" i krąg biblijny. W minionym roku akademickim dużą popularnością cieszył się cykl "Porozmawiajmy o małżeństwie". W obecnym roku zaplanowano spotkania z autorami reportaży "Śladami św. Pawła" z "Gościa niedzielnego". Spośród różnych sposobów oddziaływania na młodzież w ramach duszpasterstwa ksiądz Drozd najbardziej ceni rekolekcje akademickie. - Wtedy przychodzą także ci studenci, którzy nie uczestniczą w spotkaniach w ciągu roku. W Wielkim Poście zaproponowaliśmy słuchaczom odnowę w duchowym SPA. Poszukujemy atrakcyjnych form ale z tą świadomością, że muszą się za nimi kryć głębokie treści. Kiedy przy tej ilości spotkań przygotowywać się do egzaminów? Okazuje się, że i na to jest recepta. Magdalena Pachorek wspomina, jak przed sesją ksiądz Daniel zaprosił studentów na spotkanie, na którym miał przedstawić sposób na zdaną sesję. Prosił, aby przynieśli ze sobą indeksy. - Przyszło naprawdę dużo osób. Niektórzy, być może, liczyli, że w jakiś nadzwyczajny sposób pojawią się wpisy. Okazało się, że była to Msza św. o dar pokory. Żadnych cudów nie było.


ks. Tomasz Nowak